Zgubiłam drogę
I znów,
Zgubiłam drogę,
Do mojego serca
Kwitnącego przeznaczeniem…
Nie potrafi odejść
Moja druga dusza,
Która się wyrywa
W ręce obłąkania…
Dzielę się na dwoje,
Jak babka wróżyła,
Dojdę, nie dojdę;
Przeżyję, zginę;
Znów zdezerteruję...
Od własnego życia!
-----------------------------
Ona
Co rano przychodziła,
Strojąc śmieszne miny
Biegała po podwórzu
Rozsiewając uśmiech
Na podkolanówki skromne
Wiązała rzemyki
By lekkie buty wspomnień
Nie stanęły w biegu
Czesząc się w dwa warkocze
Złote od rumianku i gęste od szczęścia
Uśmiechem rozdawała słońce
W dzień pochmurny
W studni topiła troski
Gdzie woda niebem błękitna
Wodziła tam oczami
Za bielą swych aniołów
Mrużyła głębokie oczy
Od dobra pamięci
Ściskając w swej dłoni
Niewierne wspomnienie po życiu
I znikała po chwili
W promieniach złotej kuli
By znów wczesnym rankiem
Oddać hołd swym marzeniom.
------------------------------
***
Przychodzisz do mnie,
Chcesz porozmawiać,
Lecz Twe usta zamknięte milczeniem,
Chcesz mnie dotknąć,
Lecz jesteś spętana sznurem strachu,
Potrafisz tylko stać i patrzeć.
Na tyle żywa by stąpać po Ziemi,
Na tyle martwa by nie żyć.
Blada zapomnieniem
Lecz rumiana bólem
Z którego wypływa czerwień
Krwi- nierzeczywistej.
Wzrokiem przebijasz tętnice,
Dusisz oddech,
Wyrywasz serce,
Usypiasz myśli,
Dzielisz się milczeniem,
Bo, na co komuś słowa?
Gdy można myślą rozmawiać;
Na co oddech?
Gdy tlen tylko powietrzem;
Na co życie?
Gdy ono tylko boli…
--------------------------------
Nie Twoja
Twe ręce brudne,
Mą krwią splamione,
Ściekają powoli,
Z mej wyobraźni.
Me oczy przekrwione
Toną w nienawiści
Zalane czerwienią
Twego serca.
Twe usta namiętne
Z których kapie me spełnienie;
Spiłeś ze mnie życie-
Chcesz bym była twoja.
-----------------------
Nie kocham Cię!
Patrząc na Twą twarz
Udowadniam sobie– że Cię nie kocham!
Patrząc na dłonie
Upewniam się- że Cię nie kocham!
Patrząc Ci w oczy
Nienawidzę Cię kochać!
Obserwując Ciebie
Nie kocham Cię naprawdę!
Patrząc Ci w serce
-Umieram z MIŁOŚCI!
-----------------------
Juz rozumiem...
Już wiem, czym oddychasz
-Słowami,
Myślami atramentowymi
Które snuje dusza.
Potrafisz kochać wszystkim
I życiem z bólu konasz,
Naradzasz się z każdą myślą
I podpisem umierasz.
Kochasz podwójnie
I takżesz umierasz:
Duszą i słowem,
Myślą i literą;
Bo kto dwa razy umrze:
POETĄ SIĘ NARODZI!
---------------------
***
Nawet nie widzisz
Jak jestem daleko,
Nawet nie spojrzysz
Czy mnie tu nie ma!
Otwierasz oczy,
Widzisz powietrze,
I sobie tłumaczysz
Że to mój oddech!
Wołam do Ciebie,
Ty słyszysz szepty.
Próbuję się wyrwać z toni umysłu,
A Ty uważasz, że to mój dotyk!
Patrzę Ci w oczy,
Ty widzisz siebie.
Daję Ci znaki,
Ty słyszysz słowa.
Wyciągam rękę..
...A Ty ją chwytasz!
...Bo myślałeś że się chcę przywitać!...
-----------------------------------
wtorek, 13 listopada 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz