wtorek, 13 listopada 2007

Pisadła cz. III

Zapałka
Zapalasz zapałkę,
Podajesz mi dłonie,
One nie gasną,
Grzeją płomieniem.
Całuję usta,
Zapałka Twym sercem
Pali mnie w duszę,
Wszczepiając nadzieję.
Chcę też oddać dłonie,
Przekazać ogień,
Też chcę dać ciepło,
Lecz ono iskrą,
-Dopiero się rodzi,
Dotykając bólem
Nasze zrozumienie.

-----------------------

Kajdan

Czemu tak milczysz
Gdy zabieram rękę?
Stajesz się bierny niczym zwiędły liść
Płynący z prądem rwącej rzeki uczuć.

Niby szacunek malujesz na twarzy,
Lecz lenistwo stanowi tło twego obrazu.
A ja nie potrafię zapomnieć
O uścisku dwóch odrębnych dłoni.

Zabierając rękę-
Kajdanem do twojej się wpinam.

------------------------

Domaluj mi uśmiech
Tak, mówię tak,
Domaluj mi uśmiech,
Stwórz na mej twarzy czas,
Wmów mi, że aniołem być nie mogę
Bo jestem Twoja,
Choć nie oddana.
Podam Ci rękę,
Lecz nie stwórz z niej pochodni
Która płonie wolnością- nie jestem pomnikiem
Lecz obrazem czyjejś miłości.
Stwórz ze mną świat,
Lecz nie każ innym w nim mieszkać.
Bądź swój w mym rodzaju
I ja będę dla Ciebie
Lecz tylko przez całe życie.

----------------------


Oddam

Oddam mą duszę,
Dość tanio sprzedam,
Pogrzebię dla Ciebie
Ją i marzenia,
Oddam świat innym,
Którzy go nie mają,
Pożyczę Ci uśmiech,
Wiem, że go nie oddasz,
Bo dobry zwyczaj...
Uciekać od przeznaczenia

------------------------

Spalę
Chcę spalić tą miłość-
Podkładam drewna-
Całe wielkie kłody rzucane przez życie!

Chcę spalić tą miłość-
Dolewam oliwy-
Która tak wrzała, gdy się kłóciliśmy!

Chcę spalić tę miłość-
Podkładam zapałkę,
I płoniemy w ogniu
-Naszej namiętności.

---------------------

Kocham Cię
Kocham Cię, jak słońce na burzowym niebie
Wśród tysiąca kropel... krwi z mej winy wylanej.
Kocham Cię, jak przebaczenie kojące mą duszę
Zabłąkaną między myślami roztrwonionymi szczęściem.
Kocham Cię, jak ogień nocy na pustyni
Wśród zimna mego serca przewianego trwogą.
Kocham Cię, jak jasność światła
W ciemnościach otchłani mego umysłu.
Kocham Cię, jak życiodajny oddech
Który biorę by oczyścić się od śmierci.
I kocham Cię, Jak tylko kobieta może kochać mężczyznę,
Który jest jej częścią, sensem życia, radością,
Chwilą nieuchwytną, oddechem, dotykiem,
Snem na jawie, życiem i wszystkim innym
Co Bóg stworzył na podobieństwo swej dobroci.

-------------------------------

Chcę
Chcę być aniołem na Twoim niebie,
Na skrzydłach życia Twojego grać,
Chcę tu pozostać tylko dla Ciebie,
I gwiazdkę szczęścia kiedyś Ci dać.

Choć raz kołysać Twoje marzenia,
Ogień radości w Twym sercu rozpalić,
Ugasić wszystkie Twe złe wspomnienia,
Co chcą teorię dobra obalić.

I usnąć… kiedyś w ciszy, spokoju,
Kołysana trzaskiem domowego ogniska,
Być pamiętana, choć w zapomnieniu,
Gdyż nasza gwiazda zawsze gdzieś błyska…

-----------------------------

Mówisz
Mówisz „jestem spokojny";
I zasypia noc na mych ramionach;
Mówisz „jestem szczęśliwy";
I wśród pól rozkwitają złote słoneczniki;
Mówisz „złapmy chwilę";
I roznosi się trzepot skrzydeł kolibra;
Mówisz „to jest przyjaźń";
I woda z ogniem zaczyna tańczyć;
Mówisz „uśmiechnij się";
I na pochmurnym niebie błyska słońce;
Mówisz „pocałuj mnie";
I zasypiają sztormowe wody oceanu;
Mówisz „kocham Cię";
...I ja Cię kocham.

---------------------------------

Pisadła cz. II

Zgubiłam drogę
I znów,
Zgubiłam drogę,
Do mojego serca
Kwitnącego przeznaczeniem…

Nie potrafi odejść
Moja druga dusza,
Która się wyrywa
W ręce obłąkania…

Dzielę się na dwoje,
Jak babka wróżyła,
Dojdę, nie dojdę;
Przeżyję, zginę;
Znów zdezerteruję...
Od własnego życia!

-----------------------------

Ona
Co rano przychodziła,
Strojąc śmieszne miny
Biegała po podwórzu
Rozsiewając uśmiech

Na podkolanówki skromne
Wiązała rzemyki
By lekkie buty wspomnień
Nie stanęły w biegu

Czesząc się w dwa warkocze
Złote od rumianku i gęste od szczęścia
Uśmiechem rozdawała słońce
W dzień pochmurny

W studni topiła troski
Gdzie woda niebem błękitna
Wodziła tam oczami
Za bielą swych aniołów

Mrużyła głębokie oczy
Od dobra pamięci
Ściskając w swej dłoni
Niewierne wspomnienie po życiu

I znikała po chwili
W promieniach złotej kuli
By znów wczesnym rankiem
Oddać hołd swym marzeniom.

------------------------------

***
Przychodzisz do mnie,
Chcesz porozmawiać,
Lecz Twe usta zamknięte milczeniem,
Chcesz mnie dotknąć,
Lecz jesteś spętana sznurem strachu,
Potrafisz tylko stać i patrzeć.

Na tyle żywa by stąpać po Ziemi,
Na tyle martwa by nie żyć.
Blada zapomnieniem
Lecz rumiana bólem
Z którego wypływa czerwień
Krwi- nierzeczywistej.
Wzrokiem przebijasz tętnice,
Dusisz oddech,
Wyrywasz serce,
Usypiasz myśli,
Dzielisz się milczeniem,
Bo, na co komuś słowa?
Gdy można myślą rozmawiać;
Na co oddech?
Gdy tlen tylko powietrzem;
Na co życie?
Gdy ono tylko boli…

--------------------------------

Nie Twoja
Twe ręce brudne,
Mą krwią splamione,
Ściekają powoli,
Z mej wyobraźni.

Me oczy przekrwione
Toną w nienawiści
Zalane czerwienią
Twego serca.

Twe usta namiętne
Z których kapie me spełnienie;
Spiłeś ze mnie życie-
Chcesz bym była twoja.

-----------------------

Nie kocham Cię!

Patrząc na Twą twarz
Udowadniam sobie– że Cię nie kocham!

Patrząc na dłonie
Upewniam się- że Cię nie kocham!

Patrząc Ci w oczy
Nienawidzę Cię kochać!

Obserwując Ciebie
Nie kocham Cię naprawdę!

Patrząc Ci w serce
-Umieram z MIŁOŚCI!

-----------------------

Juz rozumiem...
Już wiem, czym oddychasz
-Słowami,
Myślami atramentowymi
Które snuje dusza.
Potrafisz kochać wszystkim
I życiem z bólu konasz,
Naradzasz się z każdą myślą
I podpisem umierasz.
Kochasz podwójnie
I takżesz umierasz:
Duszą i słowem,
Myślą i literą;
Bo kto dwa razy umrze:

POETĄ SIĘ NARODZI!

---------------------

***
Nawet nie widzisz
Jak jestem daleko,
Nawet nie spojrzysz
Czy mnie tu nie ma!

Otwierasz oczy,
Widzisz powietrze,
I sobie tłumaczysz
Że to mój oddech!

Wołam do Ciebie,
Ty słyszysz szepty.
Próbuję się wyrwać z toni umysłu,
A Ty uważasz, że to mój dotyk!

Patrzę Ci w oczy,
Ty widzisz siebie.
Daję Ci znaki,
Ty słyszysz słowa.
Wyciągam rękę..
...A Ty ją chwytasz!
...Bo myślałeś że się chcę przywitać!...

-----------------------------------

Pisadła cz. I

Schowam Się
Schowam się,
Niczym ptak sercem skaleczony,
W miejscu, gdzie wiedzie mnie umysł pokuszony,
Zamknę się w sobie
Jak w kopercie list długi,
Moje myśli zapiszą się jak słów wymazanych smugi.
Moje łzy,
Jak gałęzie bólu cierniowego
Skaleczą mnie i kogoś mi bliskiego.
A gdy będę zamknięta
W złotym od zapałek pudełku,
Zginę w ogniu –
Życia bolesnego zgiełku.

-------------------------------

W moim umyśle...
Stoję,
Jak odtrącona,
Czarna owca zapomniana przez swego pasterza.
A oni nie zapominają,
Pamiętają za późno- gdy ginie cisza.
Nawet ona od głosu odtrącona,
Nie stać jej nawet na westchnienie.
A w czarnej, rogatej głowie burzą się myśli,
Jak spłoszone nietoperze chwytające się każdego pretekstu-
Który strąca je ze ścian spokoju.
Więc stoję na brzegu skały,
I spadam z niej- patrząc w oczy pasterza.
Umieram,
Krwawiąc strachem- przed utratą twych oczu,
Tworzących nas- widzących szczęście;
Nie odchodź!
Bo oślepnę.
Chciej na mnie spojrzeć,
Daj mi żyć sobą!

-------------------

Płonie
Płonie:
Ostatnia świeczka mej tożsamości...
Przygasa płomień;
Szarpie się;
Walczy z powietrzem;
Tym, które tchnęło w niego przeznaczenie;
Wyrywa się
Z rąk ostateczności;
Oddaje ciepło
Jak krew swą czerwień;
Przelewa kielich;
Pęka tętnicą
I cicho szepcąc...
...Traci swą duszę...

----------------------------------

Znów
I znowu
Wbiłeś sztylet bólu
Prosto w nasze zaufanie
Ono nie wróci
Ono też umie umierać

Ja, chciałam wskrzesić zmarłego
A Ty znowu karmisz śmiercią.

Ufność- takie ładne słowo
Takie ulotne, a konstrukcją życia się staje
Ono znikło
Giniemy My
W naszym zamieszaniu...

--------------------------------------

Ty
Nic nie mówisz,
Leżysz,
Nie oddychasz,
Oczy krwawią Ci nieświadomością,
Tracisz uczucie bólu i strachu,
Wołam Cię,
Nie reagujesz,
Toniesz w odrętwieniu,
Nie ma Cię tu,
Krzyczę,
By wykrzyczeć Ciebie z rąk przeznaczenia,
Wróć do mnie!
A Ty ratujesz mi życie jednym oddechem,
Nie pamiętając chwili,
Uśmiechasz się do mnie,
Twe ciało…
Lecz dusza daleko poza nią…

Wiedz, że ją przywołam,
Choćby oddając serce,
Nie zostawię Cię innym,
Ja chcę być twym Aniołem!...

------------------------------------

Ciemność

Ta ciemność,
Jest dotykiem mej pamięci,
Dotykiem wspomnień
Tamtego wieczoru…

Przelewa ją ból,
Topi wszystko w cierpieniu,
Obmywa strachem,
Zanurza we łzach…

Za każdym razem,
Tonąc w tych uczuciach
Chcę rozpalić ogień zapomnienia,
Lecz on gaśnie
...mym przerażeniem…

-------------------------

Powitanko

No to jest- mój pierwszy blodżek :)
Hmmm o ile nie obumze smiercia naturalną to zostanie moim prywatnym notatnikiem życia.

Notatnikiem- nie pamiętnikiem- bo tu ma nie być NIC O SOBIE ...

Aha - te pisadła rymowane to tylko szufaldowa kaszana- wiem że sa do d...ale to taka swoista pamiątka